2012
Setki nowych afer i przekrętów, burdel i kompromitacja a na koniec wielkie rozczarowanie. To pisałem ja, Nostradamus.
Setki nowych afer i przekrętów, burdel i kompromitacja a na koniec wielkie rozczarowanie. To pisałem ja, Nostradamus.
Miniony tydzień był w sumie krótki, pracowałem całe 2 dni (troche też z domu więc w sumie ponad 3 - ostrożnie licząc). W czwartek przybyło ubytków w zębach, w tym jeden całkiem zniknięty z klawiatury, trochę kasy z tej okazji też straciłem, ale dentystka jest miła i więcej nie muszę już do niej iść bo wszystko połatane i naprawione. Egzamin na prawko znowu poczeka, a w domku przybywa mebli i wskaźnik mieszkalności znowu wzrasta. I to by było na tyle.
Ostatnia wycieczka zawiodła nas do podnóża (a mnie na szczyt) góry Great Sugar Loaf znajdującej się kawałek na południe od Dublina. Góra to brzmi dumnie, ale szczyt jest 501 m n.p.m - z czego tak naprawdę trzeba wejść około połowy bo pierwszą połowę podjeżdża się wygodnie samochodem. A dobre pół godzinki później jest się na górze:
(more…)
Grzegorz Miecugow w swoim blogu przytoczył historyjkę wyjaśniającą po co się ludzie w Polsce nawzajem nagrywają:
Jeden młodziak powiedział, że on też nagrywa. Kogo? – spytałem. I dowiedziałem się, że kontrolerów w tramwajach i autobusach.
Chłopak jeździ na gapę, gdy jest kontrolowany włącza mały magnetofon, który służy mu jako swojego rodzaju bilet. Po co? Ano po to, by zarejestrować propozycję dania łapówki. I co ciekawe, ta propozycja zawsze (!) pada. Słowa są różne. Sens zawsze ten sam. Za danie w łapę 20, czasem 30 złotych jest się wolnym. Gdy propozycja padnie mój student wyciąga magnetofonie i proponuje odsłuchanie. I kontroler znika.
Teraz już wiem że należy zainwestować w dyktafony.
Kolejne (drugie) podejście 12 kwietnia. O ile znowu nie przełożą i dotrę na egzamin. Akurat dość czasu żeby załatwić kwitek że nie jestem wiel^Wślepy i zrobić dwie fotki.
19 queries. 2.314 seconds. Powered by WordPress