Łódź II
Ja wiem że się zmienia, i faktycznie ładnieje, ale co ja na to poradzę, że najwyraźniej mam pecha z pogodą i wszytsko jest takie:

Kolory bywają nocą: upiorna żółć lamp sodowych, niebieska bladość rtęciówek, sygnalizacja świetlna, neony żółtawo-czerwone (lokalny patriotyzm?) i nawet lampek świątecznych nie chciało się nikomu pokolorować:

Ponuro. A mimo to jakoś lubię to smutne miasto.

